rozważania
-
Kryzys wiary w Boga
Kryzys wiary w Boga jest kryzysem wiary w życie wieczne. Bóg jest gwarantem życia wiecznego! Doczesnością „zaopiekują się” bożki współczesności lub człowiek sam. Do tego Bóg człowiekowi nie jest potrzebny (a przynajmniej tak człowiek naiwnie myśli). On staje się „potrzebny po tamtej stronie”, bo On przywraca życie! Tymczasem ludzie dziś nie mają nadziei w życiu wiecznym! Oni marzą o tym, by popaść w nicość, w unicestwienie! Sądzą, że po śmierci tak samo ich nie będzie, jak nie było ich przed urodzeniem. Myślą, że po pełnym hedonizmu i przyjemności życiu doczesnym przestaną istnieć. A temu, kto nie istnieje, nic nie żal, nic go nie boli, nie trapi, nic też nie potrzebuje… Jezus, który zmartwychwstał, nie…
-
Miłość Boga i bliźniego
Miłość Boga i bliźniego to nie „przykazanie”, nakaz! Miłości nie można nakazać, zmusić do niej! Miłość Boga i bliźniego to dwa „kanały”, dwa „zawory bezpieczeństwa”, z których powinna uchodzić z nas miłość, którą Bóg w nas nieustannie „pompuje”! Gdy przestaniemy wydawać z siebie tej miłości, to „pękniemy” z jej nadmiaru! Na sądzie ostatecznym, gdy zobaczymy ile Bóg w nas wlał swej łaski, jak zostaliśmy nią przesyceni, a jak mało jej wydaliśmy, to „wybuchniemy” z rozpaczy i żalu! Łaska przez nas nie wydana, lecz zatrzymana staje się egoizmem! Wiedzą to zapewne ci, którzy np. są samotni, którzy nie mają kogo kochać… Duszą się…
-
Optymizm
Optymizm to grzech naszej epoki (Ratzinger). To grzech przeciw cnocie nadziei. W imię optymizmu zaprzestano mówić o złu, o grzechu, o potępieniu, o konieczności nawrócenia, o życiu wiecznym, o sprawach ostatecznych. I to zniszczyło nadzieję jako cnotę teologalną. Myślę, że to jest jeden z grzechów „przeciwko Duchowi Świętemu”. To jest ten „swąd szatana”, o którym wspominał Paweł VI. On wdarł się do Kościoła i wyparł nadzieję! Cnota nadziei została zamieniona na „zasadę nadziei” czyli optymizm. Gdzie Lenin, tam Nowe Jeruzalem! (Ernst Bloch). Nadzieja, że człowiek może dzięki postępowi i nauce odzyskać utracone przez grzech pierworodny panowanie nad naturą, jest błędem. To „myślowe barbarzyństwo” (G. Vico).
-
Pogańska Polska
Ludzie dziś zamienili Boga na ekspertów, profesjonalistów, menegerów, coachów, self-made manów. Oni mają zapewnić nam sprawność, atrakcyjność ciała, zdrowie, satysfakcję seksualną i zawodową, oraz dobrobyt materialny. Oni są dzisiejszymi „bożkami”, do których przychodzimy się radzić. To im składamy ofiary i to… z dzieci! („Po co mi drugie dziecko, skoro mi ono sylwetkę zniszczy lub obniży status społeczny mego życia!”). A więc pokładam ufność w ludziach, w sobie samym lub w pieniądzach. Dlatego kolejne „bożki” to banki lub polisy ubezpieczeniowe. To im teraz „palimy kadzidełka” ufając, że one nam dadzą bezpieczną starość lub „fajną” młodość. To są „bożki” które wyłączyły „starego, poczciwego” choć w pogański sposób pojmowanego Boga. Tak! Boga Trójjedynego, ale pogańskim kultem otaczanego! Nie staliśmy się ateistami…
-
O apostazji
Ostatnio zdenerwował mnie pewien fragment przeczytany w jednej z książek, a dotyczący apostazji. Autor powtarza tam jak mantrę utarty przez nie wiem kogo i wałkowany slogan, że przyczyną apostazji z Kościoła (tych formalnych, ale w sumie to także tych „cichych”, czyli po prostu odchodzenia wiernych z Kościoła), jest… gorszące świadectwo księży i biskupów. Oczywiście chodzi o te wszystkie pedofilie i inne ekscesy z Dąbrowy Górniczej, i temu podobne… Ja naturalnie nie polemizuję z tym, że te ekscesy to tragedia dla Kościoła. To oczywiste! Nie mogę się tylko zgodzić z tym, że jest to główny, albo jeden z ważniejszych powodów odchodzenia ludzi z Kościoła. Według mnie to nie jest powód odchodzenia ludzi z Kościoła,…
-
Przypowieść o zaproszonych na ucztę
Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz…
-
Jak i o co się modlić
Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie». Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj…
-
Stara i nowa winnica
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu:«Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z…
-
Niegościnni Samarytanie
Gdy dopełnił się czas Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?» Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka. Łk 9,51-56 Dzisiejszy fragment Ewangelii rozpoczyna nowy etap w dziele Jezusa. Opuszcza on Galileę i wyrusza (dosłownie „utwierdza swe oblicze”, obraca się, swą twarz) ku Jerozolimie, gdzie ma dokonać się Jego „wzięcie do góry” czyli dokonanie dzieła zbawczego. Najkrótsza droga prowadzi przez…
-
Jak dziecko
W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?” On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje. Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie”. Mt 18,1-5.10 Sprawa wielkości, a więc prestiżu, hierarchii zajmowanej w Królestwie Bożym bardzo interesowała uczniów. Kilka…