Św. Rita – lampa Słowa
Ezd 1,1-6
Łk 8,16-18
Gromadzi nas tu dziś Chrystus posługując się bardzo popularną w ostatnim czasie i lubianą św. Ritą. Być może wielu przychodzi każdego 22 dnia miesiąca do kościoła właśnie z jej powodu: licząc na jej wstawiennictwo, że ona wyprosi nam u Boga oczekiwane łaski. I nie ma w tym oczywiście nic złego. Ktoś inny może lubi św. Ritę dlatego, że był na pielgrzymce w miejscu jej urodzenia i życia – w Cascii lub Rocaporenie w Umbrii i ma taki sentyment do tych miejsc, wspomnień i tej świętej. Wreszcie są może i tacy, którzy tu przybyli dlatego, że życie św. Rity, jej perypetie życiowe, rodzinne, jej problemy z jakimi się zmagała są im szczególnie bliskie. Po prostu utożsamiają się z tą Świętą i instynktownie wyczuwają, że będzie ona miała szczególne zrozumienie dla ich sytuacji życiowych, które są przecież często tak podobne do tych z jej życia.
I to są wszystko jakieś zrozumiałe motywy naszej obecności tutaj. Ale nie one są najistotniejsze! Istotniejsze jest to, w jakim celu zwabił nas tu Jezus! Ośmielę się użyć właśnie takiego słowa – zwabił nas! Bo przyszliśmy tu pociągnięci osobą św. Rity, która jest lampą rozpaloną przez Chrystusa setki lat temu, ale taką lampą, która tak mocno świeci, że do dziś przyciąga rzesze ludzi do kościoła. Jesteśmy trochę jak – przepraszam za to porównanie – ale jak ćmy lecące do światła lampy, którą jest Rita!
Ale nie ważna w tym wszystkim jest sama lampa! Ona jest drugorzędna! Ważniejsze jest ŚWIATŁO! A jest nim Jezus Chrystus, jego Ewangelia! Święta Rita służyła tylko Chrystusowi jak lampa służy do rozpalania, podtrzymywania i przenoszenia światła! Oczywiście chwała tym, którzy tę lampę ukrytą gdzieś w górach słonecznej Umbrii wydobyli i ją tu do was przywieźli, i was zachęcili by z jaj światła korzystać, ale ważniejsze jest to, czy my chcemy podziwiać ornamentykę, piękny kształt i atrakcyjność samej lampy, czy raczej chcemy cieszyć się i korzystać ze ŚWIATŁA jakie ta lampa emituję, by w tym świetle iść przez nasze życie!
Bo lampa niosąca światło jest ważna: dobrze by było, by nas nie poparzyła, by była wygodna w trzymaniu, by łatwo było ją używać, ale o wiele ważniejszy jest blask światła! Lampa bez światła jakie emituje, była by tylko martwym przedmiotem ozdobnym na którym z czasem zalegał by tylko kurz! Ważniejsze jest światło niż lampa! Chrystus jest światłem, a Rita – lampą! Zresztą popatrzcie na pierwsze czytanie: Bóg może posłużyć się byle jakim kawałkiem drewna lub innym – nawet podłym przedmiotem – by blask swojego słowa zanieść ludziom. W pierwszym czytaniu widzieliśmy jak posłużył się pogańskim, perskim królem Cyrusem, by zanieść światło swej nowiny żydom żyjącym w niewoli. Poganin Cyrus stał się narzędziem Boga – jego lampą – w wyprowadzaniu Izraela z ciemności niewoli.
Tak samo Rita – wspaniała chrześcijańska kobieta, żona, zakonnica – może być dla nas narzędziem, za pomocą którego Bóg wniesie światło swego słowa w nasze życie, rozświetli to życie, nada mu sens, kształt, pozwoli odkryć wolę Bożą względem nas, a może uczyni coś jeszcze więcej…? Może sprawi, że my sami staniemy się lampami dla innych, że my sami „odpalimy się” od św. Rity, zapalimy gorliwością podobną jej i staniemy się lampami dla innych! I zdaje się, że właśnie to jest główne pragnienie Jezusa wyrażone w dzisiejszej Ewangelii. Jemu nie chodzi o to, byśmy tylko sycili się sami światlem od św. Rity, ale byśmy zapaliwszy się nim sami roznosili to światła sobą, swoim życiem, do innych!
Dlatego mówi: nie chowa się lampy pod korcem lub pod łóżkiem… Jeśli przyszedłeś do kościoła, jeśli imponuje ci św. Rita, jeśli widzisz w jeż życiu światło Ewangelii, jeśli sam czujesz, że twoje serce płonie, zanieś to innym, zapal innych, powiedz im o tym nabożeństwie, ale i o Dobrej Nowinie jaką niesie Chrystus! Nie musisz tego robić nachalnie, spektakularnie, żeby kogoś nie poparzyć, nie zniechęcić! Ale jeśli sam będziesz płonął, jeśli nie będziesz się chował ze świadectwem swego życia pod korcem, jeśli po prostu będziesz żył jako czytelny, jasny, klarowny chrześcijanin, uczeń Chrystusa, to i ty – nawet się nie spodziewając – przyciągniesz do Chrystusowego światła innych, którzy może czasem są jak ćmy – żyją w ciemnościach…