Uncategorized

Burza na morzu – próba przed Paschą

To wydarzenie z dzisiejszej Ewangelii – zwane uciszeniem burzy – w swej pierwszej warstwie jest opisem może nie codziennego, ale jednak nie nadzwyczajnego wydarzenia znad Jeziora Genezaret. Burze, nawet bardzo gwałtowne, nie były czymś niezwykłym na tym jeziorze. Nadzwyczajna zaś jest reakcja Jezusa i sposób wybawienia Apostołów z tarapatów. Jezus po prostu rozkazuje wichrowi i morzu, i te są Mu posłuszne – milkną. Wprawia tym w osłupienie swych uczniów, którzy pewnie nie raz podobną burzę przeżywali, może nie raz też byli bliscy śmierci, ale nigdy tak szybko i efektownie nie widzieli zakończenia takiej burzy.

O wiele ciekawsza jest jednak głębsza warstwa tego wydarzenia. Z czym tu mamy do czynienia na tym głębszym poziomie? Mamy do czynienia z paschą, z zapowiedzą Paschy! Ta burza i całe to wydarzenie to obraz Paschy Jezusa, tej samej jak ma dokonać się w przyszłości, w Wielki Piątek.

Zapada zmrok, robi się wieczór,  ciemności ogarniają ziemię. Ta ciemność to symbol śmierci. To zapowiedź tej ciemności jaka nastanie, gdy w południe słońce się zaćmi i Chrystus umrze na krzyżu.

Jezus zaprasza uczniów, by wraz z nim przeprawili się na drugą stronę, by dokonali exodusu, jak kiedyś Izraelici z Mojżeszem przez Morze Czerwone, tak oni teraz przez Jezioro Galilejskie. Jezus wsiada do łodzi w pośpiechu, tak jak stali, bez jakichś przygotowań… Właśnie tak należało spożywać paschę – w pośpiechu, na stojąco, bez rozsiadania się… Ruszają i nagle zrywa się gwałtowny wicher i atakuje uczniów niczym faraon udający się w pościg za Izraelitami. 

Apostołowie są na morzu. W ST morze to monstrum, wroga człowiekowi siła. Żydzi  jako naród zawsze panicznie bali się morza – w odróżnieniu od ich sąsiadów – Filistynów czyli Fenicjan, którzy świetnie czuli się na morzach. W odróżnieniu do nich Izraelici nigdy nie byli dobrymi żeglarzami, ani pływakami. Lepiej czuli się na twardym lądzie. Morze ich przerażało. W nim, wg ich przekonania,  mieszkał potwór morski – Lewiatan. Wiedzieli jednak, że Bóg je kiedyś poskromił, rozdzielił i to już kilka razy. Najpierw w akcie stworzenia gdy oddzielił wody górne od dolnych i tak powstały „maim” (morza na ziemi) i „szamaim” (niebiosa czyli wody, morza górne, nadziemne). A im przyszło żyć między jednymi, a drugimi wodami zdanymi na łaskę Jahwe, który je trzymał z dala – jedne od drugich. Raz tylko pozwolił tym górnym wodom zalać ziemię, w czasie potopu, ale obiecał im wtedy, że to ostatni raz.  Pamiętali też jak drugi raz rozdzielił wody morskie, gdy wychodzili z Egiptu. A teraz Apostołowie słyszą: przeprawmy się przez te wody… I czynią to. 

Tym razem jednak strach ich zwyciężył. Wiele burz już przeżyli, ale nigdy nie byli tak blisko śmierci jak teraz. Dlatego w panice szukają Jezusa i Jego pomocy. Oni, rybacy obyci z tym jeziorem, szukają pomocy u cieśli! 

A Jezus co robi? Śpi na rufie. Oni walczą z morzem, z wiatrem, z ciemnościami, a on śpi. Już niedługą znów będą w takiej samej sytuacji: on zaśnie w grobie na 3 noce, a oni pozostaną sami ze swymi lękami, ze swymi demonami, Lewiatanami. Ta śmierć wywoła w nich niepokój, ale też stanie się kamieniem probierczym dla ich wiary, tak jak teraz sen Jezusa był dla nich próbą. 

Teraz jednak mają pewien komfort. Wiedzą że Jezus śpi, więc Go zbudzili. W Wielki Piątek i Sobotę jeszcze nie będą wiedzieli, że ten Jego sen potrwa tylko chwilę. Wtedy będą myśleć, że zostali sami, zdani na siebie.

I właśnie dlatego Jezus wystawił ich na tę próbę dziś, by kiedyś sobie przypomnieli, że już raz przechodzili podobną sytuację, a wtedy – gdy głośno wołali – Jezus zainterweniował. Już raz powstał ze snu i wybawił ich z opresji. Czy będą  pamiętali o tym wydarzeniu znad jeziora w Wielki Piątek?

Nie wiemy czy uczniom coś pomogła ta lekcja znad jeziora Galilejskiego w czasie Paschalnej próby Wielkiego Piątku. Ale wiemy, że nam powinna pomóc. Każdy z nas jest bowiem przygotowywany przez Jezusa do naszego przejścia, do naszej osobistej  Paschy. Każdego przecież czeka jego własna Pascha – moment naszej śmierci, moment przejścia z życia do życia przez morze śmierci. Być może będzie nam się wtedy wydawało, że Jezus śpi, że zostaliśmy sami i wtedy trzeba wracać do tego obrazu uciszenia burzy.

Dlatego ceńcie sobie burze w waszym życiu, ceńcie sobie ciemne noce, ceńcie chwile gdy wydaje wam się, że Jezus śpi. To są doskonałe próby przed ostatnią Pascha. Pewnie wiele takich chwil was w życiu będzie czekało, ale to są małe lekcje przed generalnym występem – naszą osobistą Paschą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *