kazania

Ludzie z charakterem

Słyszeliśmy pewnie nie raz, że o kimś się mówi, że ten to „ma CHARAKTER”, że ma „twardy charakter”, że ma „trudny charakter,” albo że jest „człowiekiem z charakterem”, jest „charakterny”.

Co to jest ten charakter? Greckie słowo-rzeczownik „chraks” znaczy „pal”, taki pal, który jest wbity na granicy posesji, jako znak pozwalający na odróżnienie granicy jednej posesji od drugiej. Taki twardy, sztywna, nienaruszalny słup graniczny. Czasownika zaś „charassejn” znaczy „przycinać, karbować”.

I od tych słów wywodzi się definicja słowa „charakter”. W przenośni przez „charakter” rozumiano duchowe oblicze człowieka czyli właściwy mu, stały, niezmienny sposób myślenia, postępowania, mówienia i działania. Charakter wyrażał więc stałe usposobienie wewnętrzne człowieka, nadające postępowaniu człowieka jednolity kierunek. Cechę tę przypisuje się tylko tym ludziom, którzy posiadają wyraziste oblicze duchowe i których postępowanie ma cechy stałości i wytrwałości.

Horacy o takim mężu z charakterem pisał:

„Prawego męża o niezłomnej duszy, 

ni tłuszcza dzikim szałem rozkiełznana, 

ani groźny wyrok tyrana, 

niczym nie ugnie, hartu w nim nie skruszy”

W starożytności była to cnota pożądana, i oczekiwana zwłaszcza wśród władców, dowódców wojskowych, mężów stanu. Na takich ludziach można było polegać jak na przysłowiowym Zawiszy – rycerzu z charakterem. Byli oni np. nieprzekupni, wierni zasadom, uczciwi, słowni, odważni.  O jednym z rzymskich senatorów – Fabrycjuszu – mówiono, że „Łatwiej słońce zawrócić z drogi, po której krąży, niż Fabrycjusza sprowadzić ze ścieżki uczciwości”

Przykład człowieka z charakterem mamy dziś w I czytaniu – starzec Eleazar – mąż niezłomny. Gdy za czasów wspomnianego przeze mnie wczoraj Antiocha Epifanesa, tego szanowanego męża chciano skłonić, by wbrew sobie złamał zasady Prawa Mojżeszowego, którymi żył całe życie, by poszedł na małe ustępstwo, by chociażby udawał, że je mięso z ofiar aby uratować życie, ten się żachnął i odparł: «Udawanie nie przystoi naszemu wiekowi. Wielu młodych byłoby przekonanych, że Eleazar, który już ma dziewięćdziesiąt lat, przyjął pogańskie obyczaje. Oni to przez moje udawanie, i to dla ocalenia maleńkiej resztki życia, przeze mnie byliby wprowadzeni w błąd, ja zaś hańbą i wstydem okryłbym swoją starość.”

Wolał zginąć w męczarniach, niż złamać zasady według których żył całe życie, stając się przez to powodem zgorszenia dla młodego pokolenia. Bo skoro stary Eleazar poddał się nowinkom Antiocha, to tym bardziej młodzi żydzi są do tego uprawnieni. Eleazar jednak był człowiekiem z charakterem.

Bez wątpienia kobietą z charakterem była także nasza dzisiejsza patronka – bł. Karolina Kózkówna. Dla niej cnota czystości była o wiele cenniejsza niż życie. Mogła to życie uratować, a jednak wolała zginąć niż dać się zhańbić. A było to dziewczę mające 16 lat!

Ale są też ludzie bez charakteru. „To są moje zasady, a jeśli ci się nie podobają… no cóż, mam też i inne.” Tak, w prześmiewczy sposób, kpił z tego typu ludzi przedwojenny amerykański aktor komediowy Groucho Marx. Ludzie bez zasad, ludzie którzy zmieniają zasady w zależności od potrzeby. Chwiejni jak trzcina kołysząca się na wietrze, lubiacy wygodę i w miękkie szaty odziani.

Klasycznym, wręcz przysłowiowym ewangelicznym przykładem ludzi bez charakteru, byli celnicy. Ci dla nędznego zysku szli na układy z okupantami z Rzymu. Pogardzano więc nimi jak mało kim we wspólnocie Izraela. Ale jak się okazuje, nawet taki celnik „bez charakteru”, krętacz, kolaborant i ostatnia szuja, może dostąpić niezwykłej przemiany serca! 

Spotkanie Zacheusza z Jezusem było niezwykłe. Nie dość, że i tak pogardzany i znienawidzony przez wszystkich, pewnie jeszcze wyśmiewany z powodu niskiego wzrostu, co jeszcze bardziej go upokarzało, a jednak zdobył się na nadludzki wysiłek. Zacheusz nie miał już bowiem nic do snarcenia. On już w skali ludzkiej pogardy sięgnął dna. Wyjść na drzewo niczym koza i dołożyć do dotychczasowych upokorzeń kolejne – żaden problem. 

Zaryzykował więc może kolejne wystawienie się na śmieszność, i wydrapał się na sykomorę by choć ujrzeć przechodzącego Jezusa. Okazało się, że Jezus Go dostrzegł. Dostrzegł nie tylko Zacheusza samego, ale także jego w gruncie rzeczy wielkie serce, serce z charakterem, które z jakichś powodów spętane było przez małoduszność, ludzkie opinie pewnie i inne lęki. Ale w tamtym momencie pewnie mu już i tak było obojętne co ludzi powiedzą. Czy mogą jeszcze coś gorszego powiedzieć niż: ty celniku? On dobrze wiedział, że szacunek jaki ma, to ze strachu, bo jest szychą i ma pieniądze, a za plecami to i tak wszyscy z niego szydzą. Dlatego pewnie było mu obojętne, że znów będą się z niego śmiać: „Poważny facet a łazi po drzewach…”

I to jest punkt wyjścia do pracy nad swoim charakterem. Bo charakter tkwi w sercu człowieka. Trzeba najpierw pozwolić sobie charassejn – przyciąć, przykarbować (św. Paweł by powiedział – obrzezać) serce, może właśnie czasem poranione i tak już ludzkimi ocenami i osądami, a potem pozwolić dotknąć je przebaczającą i nieoceniającą miłością Jezusa. A wtedy On z tego serca uczyni „pal” nie do przesunięcia, twierdzę niezdobytą. 

Tak się stało z Zacheuszem. Tak może się stać z każdym, kto chce być człowiekiem z charakterem. Wszyscy dowódcy wiedzą, że najniebezpieczniejszy żołnierz, żołnierz z charakterem, to nie ten kto jest najlepiej uzbrojony, ale ten który nie boi się śmierci. A dlaczego nie boi się śmierci? Bo nie ma już w sobie nic do ocalenia, nic do zachowania, nic co chciały zachować, o co mógłby się bać. Taki jest nie do pokonania. Za nic miał swoje życie Eleazar dlatego był taki niebezpieczny dla Antiocha. Za nic miała swe życie bł. Karolina, bo wiedziała, że żyć z hańbą to gorzej niż umrzeć a na dodatek wartość życia doczesnego był niczym wobec życia wiecznego. Nic nie miał już do stracenia Zacheusz. Dlatego najpierw pożegnał się ze wstydem i ludzką opinią, a pożegnanie z pieniądzmi było już dla niego nawet radością. 

A ty, co masz jeszcze w sobie do zachowania? Czego strzeżesz?

(polecam starą książeczkę o. Mariana Pirożyńskiego CSsR „Kształcenie charakteru”)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *